Wygrywają faworyci

Pora więc rozkręcić to blogowe koło na całego. Czas wybrałem odpowiedni. Ponownie mam dłuższą przerwę od nauki (tym razem ferie, wtedy wakacje) – akurat by stracić znów swój zapał tak ze 3 razy i potem wznowić działalność od nowa. Nie. Zbyt długo się do tego zabierałem, zbyt długo planowałem. Dosyć już tego lamentu w bardzo osobisty wstępie, przecież ma być sportowo!

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej.
Reprezentacja Grecji.
1960 – Nie zakwalifikowała się
1964 – Wycofała się z eliminacji
1968 – Nie zakwalifikowała się
1976 – Nie zakwalifikowała się
1980 – Runda grupowa
1984 – Nie zakwalifikowała się
2000 – Nie zakwalifikowała się

2004 AD, 4 lipca, Lizbona, godzina 22:00
Grecja sięga po swój pierwszy mistrzowski tytuł. Żelazna dyscyplina podopiecznych taktyczna Otto Rehhagela i skuteczna gra w defensywnie zaskakuje wszystkich europejskich fanów piłki kopanej. Niekoniecznie efektownie, ale jak najbardziej efektywnie.

2010 AD, 31 stycznia, miejsce bliżej nieokreślone
Wszystko jest tak jak być powinno. Wygrywają faworyci. Federer ogrywa w finale Murraya i tym samym triumfuje po raz 16 w turnieju Wielkiego Szlema. Zmobilizowana Islandia deklasuje w pierwszej połowie polskich szczypiornistów. Dla nas mecz o 3 miejsce był chyba karą. Dla białogłowych wikingów – walką o wszystko. Nic to, że napędziliśmy im stracha w drugiej połowie. Mecz trwa 60 minut. Rozgrywa się dwie połowy. Polacy rozegrali jedną. Sukces to nie mały – 4 miejsce, z nadziejami na kolejne mistrzostwa. Ale gorycz porażki zostaje. Wróćmy do piłki nożnej. Victor Obinna Nsofor swoim uderzeniem daje Nigerii brąz na Pucharze Narodów Afryki odsyłając rozbitych Algierczyków z pustymi rękami. Do MŚ zostało bardzo mało czasu, to ostatni dzwonek dla tegorocznych zdobywców 4 miejsca by cokolwiek poprawić. Teraz jedna z trzech dzisiejszych wisienek na torcie. Otóż to, trzy wisienki. Szkoda tylko, że jedną zjadła mi nuda do spółki ze snem – mecz Egipcjan z Ghaną nie był zbyt hmm.. porywający [ziew]. Drugą wisienkę przegapiłem niestety z wyboru. Liczyłem na równą walkę, skończyło się jak zwykle. Man Utd, a raczej Wayne Rooney wygrał w starciu z Arsenalem. Na brawa zasłużył Nani ‘The Tricky Midfielder’ za gola. Reszta jest milczeniem z mojej strony, bo – jak już wspomniałem – meczu nie widziałem. Ponownie piłka ręczna. I znów faworyt. Francuzi poskramiają gwiazdorów z Chorwacji. Nudy, to już było…
Liczyłem, że zdążę oglądnąć jeszcze snookerowy finał Welsh Open – tą trzecią wisienkę, którą sobie zostawiłem na sam koniec. Wisienkę, która miała mi zrekompensować nudny weekend finałów. W chwili pisania tych słów Higgins wygrywa z Carterem 7-4. Break dwunasty niezwykle wyrównany. Ciekawe które pokolenie wyjdzie zwycięsko z tej bitwy. Cóż, nie ma O’Sullivana więc dla mnie faworytem (choć nie tak oczywistym, pamiętam triumf Cartera rok temu, bardzo konsekwentny i zdeterminowany chłopak) jest Higgins. Poczekamy, zobaczymy.
Szkoda tylko, że Tottenham zremisował z Birmingham. Trudny teren, trudny przeciwnik (co za byki, beniaminek z taką zwycięską passą!), ale niedosyt jest ogromny. Tym bardziej, że (jak zwykle) Kogutom odebrano punkty w końcówce meczu… A reszta kandydatów do objęcia 4 miejsca w tabeli bezbłędnie. Znów robi się ciasno. Ciekawy będzie to sezon.
Jutro, poniedziałek, o godzinie 18:00 zamyka się okienko transferowe. Szykuje się dłuugi dzień online :)

Kończę ten przydługi wpis. COYS!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.